Członkowie koła polsko-łużyckiego informują, że w dniach 28-30 maja 2010 roku ośmioro wybranych członków koła przebywać będzie na Górnych Łużycach we Wotrowie (niemieckie Ostro), gdzie zostali zaproszeni przez księdza Tomasza Artura Dawidowskiego oraz młodzież górnołużycką na święto majowe. http://www.emjarek.cba.pl/luzica/index.html
Lisćina pólskich hosći (Gymnazij Nr. 2 z Golenjowa) 28.05 – 30.05 we Wotrowje:
Knjeni Maria Kaliska, wučer Tomasz Major, wučerka Krystyna Krawczykowa a wodźer busa - spja na farje.
Šulerjo:
1. Anna : swójba Cyžec (Johanna)
2. Karolina : swójba Měrčinkec (Kornelius)
3. Paolina : swójba ... ? – hišće pytamy
4. Dominika : swójba ... ? – hišće pytamy
5. Klaudia : swójba Juršec Beno (Dawid)
6. Jagoda : swójba Wróblec (Maćij)
7. Edwin : swójba Wjacławkec (Rafael)
8. Monika : swójba Čornakec Konrad
Přijězd Polakow do Wotrowa - ca. w 14.00 hodź.
Přidźělenje swójbam - ca. w 14.30 hodź.
Pućowanje po Wotrowskej wokolinje - 15.00 - 17.30 hodź.
(klóšter Marijina Hwězda + Wotrowske hrodźišćo +Wotrowska cyrkej)
Boža mša - 18.00 hodź.
Wječer pola swójbow - 19.00 hodź.
Swobodny čas - 20.00 - 21.00 hodź.
Noclěh - 21.30 hodź.
Stawanje - 8.00 hodź.
Snědanje pola swójbow - wot někak 8.30/9.00 hodź.
Pućowanje z busom po Łužicy - 10.00 - 15.00 hodź.
(Róžant-cyrkej, Ralbicy-kirchow, a Budyšin-tachanska cyrkej, stare město, ewentuelnje Serbski muzej, Mikławšk-kirchow...)
Wobjed na farje - ca. w 15.30 hodź.
- kofej na Wotrowskim parkowanišću - wot někak 17.00 hodź.
- serbske reje - ca. w 18.30 hodź.
- zabawa a ludowe disco - hač do 21.00 hodź. (?)
Wječer pola swójbow - 19.00/20.00 hodź.
Noclěh - 22.00 hodź.
Wstawanje - 7.00 hodź. (!)
Snědanje pola swójbow - 7.45-8.30 hodź.
Boža mša - 9.00 hodź.
Wobjed we swójbach - 11.00 hodź.
Wotjězd z Wotrowa - 12.30 hodź.
Drježdźany - 13.30-15.00 hodź. 28 maja 2010 roku grupa członków koła polsko-łużyckiego przy Gimnazjum nr 2 w Goleniowie z opiekunami pojechała z odwiedzinami do Wotrowa na Górne Łużyce. Na Górne Łużyce do Wotrowa zaprosił nas ksiądz Tomasz Artur Dawidowski, który od 5 lat pełni opiekę duszpasterską nad Łużyczanami oraz młodzież łużycka. W Wotrow nasza młodzieży zamieszkała na tych kilka dni u rodzin łużyckich. Wszyscy zaskoczeni byliśmy tym, że Łużyczanie rozmowę w języku górnołużyckim traktują zwyczajnie i bardzo chętnie rozmawiają w tym języku z gośćmi. Nasz gospodarz pokazał młodzieży filmy o Wotrowie, w tym również z procesji wielkanocnych, w których on sam już pięciokrotnie brał udział. Tego samego dnia obejrzeliśmy Wotrow: kościół, grodzisko, przedszkole. Ksiądz Tomasz opowiadał nam, że Wotrow jest w ponad 90 procentach łużycki, więc jest to taka mała ojczyzna Łużyczan. Są oni bardzo przywiązani do niej i są bardzo pobożni. Dbają o swoje gospodarstwa i cmentarz, także o opuszczone groby. Ksiądz Tomasz zaprosił nas na łużycką mszę. Uczestniczyło w niej ponad 30 Łużyczan, co bardzo nas zaskoczyło, ponieważ był piątek, dzień powszedni. Na mszy były osoby starsze, młodzież i dzieci i wszyscy bez żadnego skrępowania, a raczej z dumą śpiewali pieśni w języku łużyckim. Język niemiecki na wsi słychać bardzo rzadko. Łużyczanie mówią, że każdy głupi może rozmawiać w tym języku. Są bardzo dumni i przyjaźnie nastawieni, ale między sobą rozmawiają wyłącznie po łużycku. Mimo, że jest to wieś około 300 osób to można odnaleźć tu wiele napisów w języku górnołużyckim, a także dwujęzyczne oznaczenia drogowe, które są tej samej wielkości. Następnego dnia w sobotę rano wybraliśmy się na wycieczkę po okolicznych miejscowościach, i do Budziszyna. W naszej grupie niestety nie wszyscy znali język górnołużycki, więc miałem okazję spróbować swoich sił w tłumaczeniu. Cóż, języki łużyckie są bardzo podobne, więc bez większego trudu można zrozumieć większość zdań, znając tylko jeden z nich. Są jednak rozbieżności, więc można popełnić gafę. Łużyczanie jednak są wyrozumiali. Wycieczkę rozpoczęliśmy od zwiedzenia klasztoru w Gwieździe Maryi, a następnie pojechaliśmy do Rablicy-Róžant (łużyckiej Częstochowy), gdzie zwiedziliśmy piękny kościół, do którego odbywają się pielgrzymki również z Polski. Ciekawostką tego miejsca jest cmentarz „ białych krzyży”. Wszystkie groby są identyczne i tak samo zadbane, więc pomimo powagi miejsca jest to ciekawostka i estetyczne doznanie dla oczu. Ważnym i ciekawym miejscem dla nas była miejscowość Chrósćicy, gdzie na wzgórzu znajduje się pomnik poświęcony Polakom. W pobliżu miała miejsce bitwa, w której jednorazowo zginęło najwięcej Polaków podczas II wojny światowej na froncie wschodnim. Potem pojechaliśmy do Budziszyna. Szkoda jedynie, że zaledwie 5 procent jego mieszkańców to Łużyczanie. Po drodze spotkaliśmy znajomego naszego przewodnika, który zorientowawszy się, że rozumiemy po łużycku, przyłączył się do naszej wycieczki i oprowadzał nas po starym mieście. Pokazał nam „dom roku”, w którym mieszkały ważne osoby, w tym królowie, generałowie. Kierując się w stronę kościoła św. Piotra, mijaliśmy festyn na rynku, gdzie znajdowały się kramiki również łużyckie. Poznaliśmy historię miasta, kościoła św. Piotra. Ciekawostką kościoła jest to, że 2/3 powierzchni należy do protestantów, a jedynie 1/3 do katolików. Mimo, że części te są oddzielone od siebie barierą, to na ważne święta kościelne podzielone części udostępniane są wzajemnie. Kościół jest przepiękny, więc warto go zobaczyć. Nie tracąc czasu, udaliśmy się w kierunku ruin kościoła św. Mikołaja, gdzie znajduje się łużycki cmentarz. Tu zapaliliśmy znicz przy grobie Michała Hórnika, przyjaciela Polaków. Byliśmy także na festiwalu twórczości dziecięcej, który odbywał się niedaleko. Tutaj dzieciaki tańczyły i śpiewały w języku górnołużyckim i niemieckim. Pod scena bawili się ludzie w różnym wieku. Po powrocie do Wotrowa poszliśmy na rozpoczynające się w centrum wsi święto „mejowe mjetanje”. Święto rozpoczęło się zdemontowania majowego drzewka przez żonatych mężczyzn. Następnie jeden z kawalerów, stojąc na drodze trzyma brzozowe drzewko udekorowane wstążkami oraz łużycką flagą, które stanowiło wierzchołek „majowego drzewka”, a kawalerowie przebiegają odległość około 100 metrów . Ten, który pierwszy złapie drzewko ma prawo wybrać sobie dziewczynę do tańca, a po wyścigu zwycięzca swoją wybrankę wiezie na koniu dookoła wsi. Podczas pochodu przez wieś starzy, młodzież i dzieci śpiewają łużyckie pieśni. Oczywiście młodzież ubrana jest w piękne stroje łużyckie. W tym roku drzewko trzymał Edwin Nowak członek naszego koła, który zaprzyjaźnił się z chłopcami łużyckimi. Następnie zwycięzca ze swoją wybranką rozpoczynają „ łużyckie tańce”. Zabawa trwała do późnych godzin nocnych. W niedzielę uczestniliśmy we mszy świętej. Zasiedliśmy w pierwszych ławkach. Podczas nabożeństwa Łużyczanie modlili się i śpiewali po łużycku. Ksiądz Tomasz poprosił mnie, żebym przemówił do Łużyczan, ponieważ chciałem podziękować im za to że trwają przy swoim narodowym języku i wierze oraz serdeczne przyjęcie młodzieży pod swój dach. Z łużyczanami rozstaliśmy się w serdecznej i przyjacielskiej atmosferze, wyjeżdżając z nadzieją na ich odwiedziny w Polsce. Na koniec ksiądz Tomasz namówił nas na wycieczkę do Drezna. Byliśmy pod wrażeniem miasta, które po nalotach dywanowych podczas II Wojny Światowej zostało podniesione z ruin z wielką starannością. Choć stare miasto w Dreźnie zostało zbudowane na nowo, to wiele ważnych budowli zrekonstruowano z pozostałych starych elementów ocalałych z wojny. W centralnym miejscu stoi pomnik Marcina Lutra. Jego ogromna postać robi wrażenie. Odwiedziliśmy również miejsce odpoczynku drezdeńczyków przypominające nieco nasze Łazienki w Warszawie. Serdecznie dziękuję księdzu Tomaszowi Arturowi Dawidowskiemu, jego mamie oraz wszystkim mieszkańcom Wotrowa i okolic za serdecznie przyjęcie naszej grupy. Serdecznie dziękujemy i pozdrawiamy: Anna Garnczarek, Karolina Widlińska, Paulina Hinc, Dominika Ścieżyńska, Jagoda Antczak. Monika Rakowska, Klaudia, Edwin Nowak członkowie koła polsko-łużyckiego przy Gimnazjum nr 2 w Goleniowie oraz Krystyna Krawczyk z Goleniowa i Tomasz Major z Maszewa.
Wycieczka do Wotrowa na Górnych Łużycach.